×

Ostrzeżenie

JFile::read: Nie można otworzyć pliku: https://api.flickr.com/services/rest/?method=flickr.photosets.getPhotos&photoset_id=72157663100566548&format=json&media=photos&per_page=20&api_key=ff830b97edbcfa60ca075226da0c915c&nojsoncallback=1&extras=date_upload,date_taken,owner_name,original_format,last_update,tags,o_dims,views,media,path_alias,url_sq,url_t,url_s,url_m,url_o.

wtorek, 28 listopad 2017

Gabinet Cieni krytycznie o propozycji PiS dotyczącej ordynacji wyborczej

Pakiet zmian w ordynacji wyborczej do samorządów i ustawach regulujących pracę samorządów, przedstawiony przez PiS, to pierwszy krok do realizacji w Polsce scenariusza węgierskiego i tureckiego – ocenił Gabinet Cieni, po debacie na temat forsowanych przez większość sejmową zmian prawnych. Za pomocą zmian w ordynacji PiS chce sobie zagwarantować zwycięstwo wyborcze nawet w przypadku braku społecznego poparcia. 

Po pierwsze, PiS chce znieść Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (JOW) w miastach i gminach nie będących miastami na prawach powiatu. W ich miejsce pojawią się kilkumandatowe okręgi wyborcze. PiS obłudnie twierdzi, że takie okręgi zagwarantują lepszą reprezentację społeczną. Tymczasem chodzi o coś innego - na przykład trzymandatowy okręg wyborczy w miejscowości, w której PiS może cieszy się dużym (ale niekoniecznie większościowym) poparciem może dać dwa z trzech lub nawet trzy z trzech mandatów. Kandydaci pozapartyjni albo z mniejszych ugrupowań politycznych będą bez szans. 

Natomiast w okręgach, o których PiS już dziś wie, że nie będzie miał większości, wprowadzone zostaną okręgi np. siedmiomandatowe –  i wówczas PiS zagwarantuje sobie, że jego przedstawiciel na pewno zostanie wybrany. W ten sposób PiS może uzyskać gwarancje, że w sejmiku wojewódzkim składającym się z 30 radnych będzie miał 20 miejsc, choć jego poparcie wyborcze nie osiągnie 66 proc.).  

Dodatkowo forsowana przez PiS zmiana ordynacji pozwoli na nowo rysować granice okręgów, krojąc je tak, by zwiększały szanse kandydatów PiS-u a zmniejszając szanse kandydatów opozycji (przykładowo, wydzielając cząstki dużych miast i łącząc je w duży okręg z obszarami wiejskimi). 

Okręgi wyborcze będą skrajali nowo wybrani komisarze wyborczy. Inaczej niż dotychczas, nowi komisarze nie będą już musieli być sędziami.

Dodatkowo w wyborach do gminy i powiatu zmniejsza się liczba osób, które można zgłaszać. Do tej pory obowiązywała zasada - liczba mandatów razy 2, teraz będzie to liczba mandatów plus 2 kandydatów. To oczywiście ma utrudnić konstrukcję list koalicyjnych. Co gorsza, forsowane przez PiS przepisy są tak nieprecyzyjnie sformułowane, że mogą wprowadzić tzw. dwukadencyjność wsteczną – przepis, który uniemożliwiłby ponowne kandydowanie wielu popularnym prezydentom, burmistrzom i wójtom.

Oburzająca jest też propozycja likwidacji głosowania korespondencyjnego – stracą na tym osoby niepełnosprawne. 

Gabinet Cieni odnotował, że w propozycjach nowelizacji ustaw o działaniu samorządów (składanych w pakiecie razem ze zmianami w ordynacji) PiS wpisał również rozwiązania wprost skopiowane z programu wyborczego Platformy Obywatelskiej, np. dotyczące upowszechnienia budżetów obywatelskich oraz wprowadzenia obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej.

Na wtorkowym posiedzeniu Gabinet Cieni zajął się także przyjętym przez PiS projektem nowelizacji ustawy o drogach publicznych. Zmiana ma doprowadzić do pełnej nacjonalizacji systemu poboru opłat za korzystanie z dróg ekspresowych i autostrad. Obecnie, do listopada 2018 roku, system poboru opłat działa w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego: opłaty pobierane są dzięki infrastrukturze zbudowanej przez firmę Kapsch, wyłonioną w postępowaniu przetargowym. Zbudowany przez nią system (ViaToll) sprawdził się – już po odliczeniu kosztów budowy systemu, z tytułu opłat wpłynęło do kasy państwa osiem miliardów złotych, zża które można było zbudować 180 kilometrów autostrad.

Rząd chce jednak, by po listopadzie 2018 r. obsługą systemu oraz jego rozbudową zajmowała się państwowa instytucja – Główny Inspektor Transportu Drogowego (GITD). To oznacza rezygnację z modelu partnerstwa publiczno-prywatnego. Taka zmiana oznacza ryzyko zakłóceń w poborze opłat. GITD nie ma dużego doświadczenia w zarządzaniu takim systemem. Gabinet Cieni ostrzega też, że przy tej okazji rząd PiS-u po chyłkiem wprowadza dodatkową zmianę, o kolosalnych konsekwencjach: otóż od momentu przekazania go w ręce GITD, cały system i wszystkie zbierane przez niego dane (także obrazy z kamer) będą oddane do dyspozycji wszelkich służb – CBA, skarbowych, policji, ABW itp. Otrzymają one kolejne narzędzie do inwigilacji obywateli. 

Galeria

{gallery}https://www.flickr.com/photos/platformaobywatelskarp/albums/72157663100566548{/gallery}